Szkoła (nie)życia

Fot: pixabay.com

Polski system szkolnictwa w ostatnim czasie przeżył gruntowną reformę. Powrót do 8 letniej szkoły podstawowej i likwidacja gimnazjów, to tylko niektóre ze zmian nowo wprowadzonej reformy. Czy wprowadzone modyfikacje poprawią poziom kształcenia, czy też „zepsują” do reszty oświatę kolejnymi zmianami?

Patrycja Dziadosz – Większość umiejętności jakie polskie szkoły kształtują wśród uczniów okazuje się być nieprzydatna na rynku pracy. System szkolnictwa zamiast rozwijać kompetencje, które dla uczniów mogą okazać się bardzo przydatne w praktyce, zbyt mocno skupia się na teorii.

Ułomny wykształcony
Polska edukacja jest skierowana głównie na sprawdzanie umiejętności uczniów poprzez ciągłe powtarzanie informacji, które zostały im przekazane podczas lekcji. Największą bolączką edukacji w naszym kraju jest doprowadzanie do takich sytuacji, w których zamiast kłaść nacisk na to by uczniowie samodzielnie poszukiwali możliwych rozwiązań i pozyskiwali umiejętność zadawania pytań – nauczyciele w większości przypadków stawiają na uczenie swoich wychowanków odpowiedzi na pamięć.
Jak wskazują neurobiolodzy, aby człowiek mógł się efektywnie uczyć, jego neurony muszą uwolnić mieszankę neuroprzekaźników i neuropeptydów, ponieważ wówczas mózg zostaje wprowadzony w stan gotowości do nauki. Bez owych substancji chemicznych nauka nie jest możliwa. Nie można zatem zmusić mózgu do nauki, ale można i z pewnością należy go do niej zachęcać. Jedną z takich metod powinno być zadawania uczniom otwartych pytań, które stanowią swoiste zaproszenie dla nich do kreatywnego myślenia. Pytania zamknięte wymagają jedynie reprodukcji, a co za tym idzie nie pobudzają tak silnie mózgu do pracy jak pytania otwarte. Naukowcy są zgodni co do stwierdzenia, że w trybie odpowiedzi mózg jedynie recytuje, a nie myśli. Dlaczego zatem w polskim systemie szkolnictwa brakuje ciągle mechanizmów pobudzających uczniów do twórczego, a nie tak jak ma to nie miejsce teraz odtwórczego myślenia?

Powrót do modelu antycznego
Współczesna edukacja uczy przede wszystkim co młodzi ludzie powinni myśleć, a nie o tym jak powinni to robić. Taka sytuacja była nieopuszana w modelu antycznym, ponieważ tam kształcenie opierało się na umiejętności zadawania pytań. Współczesna szkoła przygotowuje zatem uczniów do zaliczania testów i egzaminów, zamiast uczyć ich kreatywności i samodzielnego działania. W wyniku czego znaczna część młodych ludzi tuż po zakończeniu edukacji nie jest w stanie sprostać wymaganiom jakie stawia przed nimi współczesny rynek pracy.

Klucz do sukcesu
W dzisiejszym świecie pracodawcy od osoby wchodzącej na rynek pracy oprócz odpowiedniego wykształcenia, oczekują także posiadania kompetencji miękkich, takich jak: dobra organizacja czasu pracy, planowanie, czy tez umiejętność radzenia sobie ze stresem i pracą w grupie. Samo doświadczenie i wykształcenie już nie wystarczą, by być pełnowartościowym uczestnikiem rynku pracy. Jak poddaje Nachweise International, według niedawnego przeprowadzonego sondażu Niemieckiej Izby Przemysłu i Handlu (DIHK) wśród ok. 2.200 firm to właśnie umiejętności miękkie i praktyczne doświadczenia decydują czy dany kandydat zostanie zatrudniony czy też nie. Można zatem śmiało przyjąć stwierdzenie, że w obecnych czasach to właśnie kompetencje miękkie wysuwają się na pierwszy plan, a właściwy dobór pracowników ze względu na ich umiejętności miękkie stał się jednym z kluczowych czynników sukcesu zarządzania firmą.

Szkoła nie myślenia
Pomimo, iż polskie szkoły przekazują uczniom wiedzę i wąsko rozumiane umiejętności związane z odtwarzaniem wiedzy, to niestety nie kształtują prawdziwych kompetencji, które w ówczesnym świcie tak bardzo są pożądane na rynku pracy. Jak wynika z Raportu Instytutu Badań Edukacyjnych “Szkoła Samodzielnego Myślenia”, którego celem było sprawdzenie jak uczniowie na wszystkich szczeblach edukacji radzą sobie w sytuacjach niestandardowych, gdy mają do czynienia z nietypowymi zadaniami, do rozwiązania których potrzeba umiejętności złożonych. Wyniki niestety nie napawają optymizmem, bowiem jak wynika z analizy polska szkoła ma bardzo duży problem z kształceniem. Według raportu zaledwie 2 proc. uczniów w ostatnim roku nauki potrafi bezbłędnie zinterpretować tekst i logicznie go uzasadnić. Z kolejnych badań tym razem przeprowadzonych przez Grafton Recruitment Polska wynika, że na takie umiejętności jak kreatywność, odporność na stres, umiejętność współpracy w grupie, asertywność, cechy przywódcze czy umiejętność zarządzania czasem oraz samodzielność w pracy zawsze jest zapotrzebowanie. Dlaczego polski system oświaty jest bierny na wyniki tych analiz?

Czas na zmiany
Szkolnictwo w Polsce nie spełnia swojej funkcji. Umiejętności jakie polscy uczniowie nabywają w szkołach są zdecydowanie niewystarczające by przygotować ich do życia zawodowego. Nie ma wątpliwości, że szkoły w Polsce uczą w większości tylko suchej teorii i zbyt wolno reagują na potrzeby ryku pracy. Ministerstwo oświaty powinno zatem z większa uwagą przyjrzeć się tym zagadnieniom i pomyśleć nad wprowadzeniem do szkół nowoczesnych rozwiązań, które pomogą uczniom rozwijać kompetencje miękkie w procesie edukacji. Takie zmiany z pewnością realnie wpłynęły by na poprawę jakości kształcenia w Polsce, a w dłuższej perspektywie przyczyniły by się także do rozwoju całego kraju. Polska szkoła wymaga gruntownej reformy, wprowadzanej stopniowo, bez zbędnego chaosu jak w przypadku likwidacji gimnazjów i powrotu do ośmioletniej szkoły podstawowej. Zamiast tracić czas na kolejne nieprzemyślane zmiany, rządzący winni z większą uwagą przyjrzeć się problemom polskiej szkoły i zaproponować modyfikacje tam gdzie są one naprawdę potrzebne.

 

Autorka jest absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach oraz dziennikarką amerykańskiej grupy Wydawniczej IDG Poland S.A. Specjalizuje się w analizach rynku medialnego, zagadnienia wpływu mediów na politykę, w swoich publikacjach porusza sprawy społeczno-polityczno-ekonomiczne.

Dodaj komentarz