Lewica powróciła do domu

Od początku ten karkołomny plan opozycji, aby wykorzystać proeuropejski projekt Funduszu Odbudowy, jako okazję na odwołanie rządu PiS, nie wzbudzał mojego zaufania. Po prostu są rzeczy, których się nie robi. Nie można w źle pojętym utylitaryzmie posunąć się zbyt daleko.

Roman Mańka: Poza tym, i to był argument drugi, cała strategia wydawała mi się karkołomna. Bo niby, kto miałby obalić ten rząd? Jaka większość? Kto po nim przejąłby władzę? Wybaczcie Państwo, różne cuda w życiu widziałem, ale rządy PO z nacjonalistami z Konfederacji, są dla mnie wyobrażeniem tak samo mrocznym, co kuriozalnym. W tym Sejmie nie ma szans na powołanie trwałej, stabilnej większości przeciw PiS.

Druga rzecz, jaka przychodzi mi na myśl, to pogląd, że Lewica wreszcie coś zrozumiała, Ogromnym błędem Lewicy, podobnie jak błędem PSL, było wchodzenie i długie tkwienie w układzie z KO. Z tego powodu od 2007 roku, chociaż pewne procesy zaczęły się już wcześniej, lewica nie mogła rozwinąć politycznych skrzydeł. To bowiem PO, a następnie KO narzucała niekorzystną dla Lewicy agendę. Tymczasem w sferze ideologiczno-kulturowej nie ma dla Lewicy potencjału. Być może liderzy czy stratedzy Lewicy wreszcie sobie uświadomili twardy fakt, o którym mówiłem podczas jednej z ostatnich audycji w „Halo Radio”, a który często powtarzał Marks oraz inni marksistowscy filozofowie: (otóż) realne nierówności znajdują się w sferze materialnej, w wymiarze społeczno-ekonomicznym, reszta zaś to ideologia.

Osobiście nie uważam, aby to była prawda, jest to rzecz jasna znaczne uproszczenie, prawa człowieka oraz wartości postmaterialne, też są bardzo ważne, ale co komu po prawach człowieka, gdy na chleb nie ma, gdy brakuje mu od pierwszego do pierwszego.

I z tej perspektywy Lewica zrobiła dziś ważny, przełomowy krok, z którego niewiele osób zdaje sobie sprawę, a który może być w przyszłości dużym problemem również dla PiS. Trzeba zastanowić się, co się w Polsce, na przestrzeni ostatnich ponad 15 lat stało. Lewica opuściła teren praw materialnych, przestała wyraźnie upominać się o kwestie społeczno-ekonomiczne. W to miejsce wszedł PiS i to właśnie stało się jednym
z głównych powodów (nie jedynym, bo były również inne ważne), uzyskania politycznej ofensywy oraz późniejszych zwycięstw.

Kiedyś, gdy Anglia organizowała piłkarskie Mistrzostwa Europu (w 1996 roku), Anglicy górnolotnie ogłosili hasło: „Piłka powraca do domu”. Dziś można powiedzieć: „Lewica powraca do domu”. Dotychczas PiS w przestrzeni społeczno-gospodarczej, a także w wymiarze Polski powiatowej, wsi, a zwłaszcza małych miast, nie miał żadnej alternatywy, był bezkonkurencyjny. Teraz jest szansa, że będzie miał. I to jest klucz do bardziej poważnej zmiany.

Natomiast, z KO Lewicy nie łączy nic. W ramach tego obozu Lewica była autsajderem. Politycy Platformy lekceważyli lewicę. Pozostając tam, na lewicy trwałby impas, Lewica nic by nie zyskała. Widać było to dokładnie, zwłaszcza podczas jesiennych demonstracji w obronie praw kobiet, kiedy agenda oraz nastrój były wyraźnie lewicowe, zaś zyskiwał centroprawicowy Hołowania.

Potencjał społeczny Lewicy mieszka na wsi oraz w Polsce powiatowej. Kiedyś zrozumiał to Aleksander Kwaśniewski. Lecz w dużych miastach Lewica również może wiele „ugrać|”, tu też są nabrzmiałe problemy materialne i postmaterialne.

Pogardę wobec Lewicy i lewicowego elektoratu ze strony KO widać było zwłaszcza podczas głosowania w Sejmie nad wyborem rzecznika praw obywatelskich, kiedy znaczna część polityków KO nie poparła Piotra Ikonowicza. Najciekawsze było w tym wszystkim uzasadnienie tej niechęci, które na łamach Radia TOK FM wygłosiła posłanka KO, Izabela Leszczyna: bo reprezentuje, jest wyczulony, na prawa socjalne. A na jakie ma być wyczulony RPO? Prawa socjalne są fundamentem praw człowieka.

Dochodzi jeszcze jedna kluczowa rzecz: proeuropejskie ugrupowania nigdy nie powinny głosować przeciwko ważnym projektom europejskim. Wyborcy KO, ci mniej zaangażowani, mają prawo czuć poważny dysonans.

Autor jest socjologiem i dziennikarzem, prowadzi własną audycję w „Halo Radio” oraz pełni funkcję redaktora naczelnego „Czasopisma Ekspertów” Fundacji FIBRE. Zajmuje się analizami
z zakresu filozofii polityki i socjologii polityki, a także obserwacji uczestniczącej. Interesuje go zwłaszcza fenomenologia oraz hermeneutyka. Jest autorem sześciu książek popularno-naukowych i w dziedzinie dziennikarstwa śledczego. Członek zarządu Fundacji FIBRE.

Może zebrać więcej ofiar niż nazizm i komunizm

undefinedFot: pixabay.com

Gdy powstawały w umysłach filozofów były zazwyczaj piękne. Miały prowadzić do stworzenia raju na Ziemi, ale przyniosły pożogę. Obecnie nie każdy pamięta nawet, jak wielu miały zwolenników. Teraz przyszedł czas rozkwitu kolejnej ideologii. Uwodzi mililony, jest bardziej podstępna od wszystkich poprzednich, a ludzkość znów nie przeczuwa zagrożenia.

Jerzy Mosoń – Niemcy w latach 30. pozwolili się porwać narodowo-socjalistycznym hasłom, które zadziałały jak psychoterapia wyrywająca ten naród z chorobliwego zakompleksienia i poczucia porażki po I wojnie światowej. „Doktor führer” musiał się jednak ograniczyć do jednej rasy aryjskiej, co nieco ograniczało zasięg zła, komunizm nie widział już żadnych granic. Z połączenia tych dwóch ideologii wykluł się prawdziwy potworek: lewactwo. Pod zasłoną demokracji liberalnej hula w majestacie prawa, rozwalając społeczeństwo po społeczeństwie, w imię globalnej, libertyńskiej wioski. Czytaj dalej Może zebrać więcej ofiar niż nazizm i komunizm