Szczyt NATO w Brukseli 2018 – dylematy Europy

Lipcowe spotkanie przywódców Paktu Północnoatlantyckiego w Brukseli, został niejako przysłonięty przez pierwsze spotkanie Trumpa i Kima w Singapurze oraz groźbę wojny handlowej USA z Chinami i Unią Europejską. Cieniem na spotkanie szefów państw członkowskich NATO, położył się również szczyt Trump Putin w Helsinkach, zaplanowany tuż po Brukseli. Ze względu na sytuację geopolityczną na świecie oraz tzw. rosyjski ślad w kompani prezydenckiej USA, spotkanie z włodarzem Kremla przyciągnęło znacznie więcej informacyjnego szumu.

dr Łukasz Tolak – Warto jednak przyjrzeć się dynamice stosunków USA z europejskimi członkami NATO, bo ich jakość bezpośrednio przekłada się na bezpieczeństwo Europy Środkowej, a tocząca się chwilami, w niedyplomatycznym stylu, dyskusja, będzie miała poważne konsekwencje dla Europy, jak również Sojuszu. Czytaj dalej Szczyt NATO w Brukseli 2018 – dylematy Europy

Zbyt wysoka pozycja sojusznicza USA, czas reagować

Polski król Zygmunt Stary był namiętnym karciarzem (nie mylić z kanciarzem). Grając pewnego dnia z dworzanami we flusa – kiedy mu przyszły dwa króle – zgłosił, że ma trzy.

– A gdzie trzeci? – zapytano przy sprawdzaniu.

– A tom ja – odrzekł ze spokojem król Zygmunt i zgarnął pulę.

Po spotkaniu Putin-Trump w Helsinkach, wielu komentatorów spekulowało o porażce prezydenta USA, w konfrontacji z jego rosyjskim odpowiednikiem, a nawet o „przehandlowaniu” Europy Środkowo-Wschodniej za wpływy na Bliskim Wschodzie, choć nic wprost nie potwierdzało, że takie wnioski są uprawnione. 

Jerzy Mosoń – Mowa ciała i brak komentarza w kwestii Ukrainy ze strony prezydenta Trumpa, to jednak zbyt mało by nazywać kogoś zdrajcą czy przegranym. Warto jednak przy takiej okazji przypomnieć osobom odpowiedzialnym za strategię międzynarodową Polski, że pozycja Waszyngtonu wobec Warszawy jest nieproporcjonalnie wysoka, co powoduje, że muszą być gotowi na niebezpieczne niespodzianki. Co to oznacza? Czytaj dalej Zbyt wysoka pozycja sojusznicza USA, czas reagować

Rosyjskie zbrojenia – sukces czy porażka?

Fot: pixabay.com

22 listopada 2017 roku 152. Brzesko-Warszawska Gwardyjska Brygada Rakietowa, stacjonująca w Obwodzie Kaliningradzkim, została uroczyście przezbrojona w system 9K720 Iskander-M. Jest to przedostatnia, 11 jednostka rakietowa, która zgodnie z kontraktem z 2011 roku, miała otrzymać nowy sprzęt.

dr Łukasz Tolak – Początkowo planowano przezbrojenie 10 brygad, ostatecznie zwiększono tę liczbę do 12. Do przezbrojenia pozostaje jeszcze brygada w Kursku. Wspomniane wydarzenie jest tylko niewielkim elementem programu modernizacji sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej (FR) na lata 2011-2020, o tyle istotnym, że dotyczy jednostki stacjonującej na stałe w bezpośredniej bliskości granic Rzeczypospolitej Polskiej i jednocześnie wschodniej flanki NATO. Czytaj dalej Rosyjskie zbrojenia – sukces czy porażka?

Koreańska gra Putina

undefinedFot: pixabay.com

Do gwałtownego, niewidzianego od lat, wzrostu napięcia na Półwyspie Koreańskim przyczyniła się polityka Rosji. Moskwa od kilku lat wzmacnia swoje wpływy w Pjongjangu, starając się przekonać Kim Dzong Una, że w obliczu konfliktu z USA, jest bardziej przydatnym sojusznikiem niż Chiny. W strategii Kremla, Korea Północna stanowi jednego z najcenniejszych sojuszników, których można wykorzystać przeciwko USA.

Ksawery Czerniewicz – Dlatego Rosjanie blokują nałożenie ostrzejszych sankcji na KRLD i potajemnie wspomagają reżim ekonomicznie. Co jednak najważniejsze, to Moskwa zapewniła Pjongjangowi technologie, które stały się źródłem ostatnich postępów w północnokoreańskim programie rakietowym. Czytaj dalej Koreańska gra Putina

Gruzja – ofiara rosyjskiego imperializmu

undefinedFot: georgia/pixabay.com

Pięć miesięcy temu, w październiku 2016 roku, miały miejsce ostatnie wybory parlamentarne w Gruzji. Legalne zwycięstwo, ponad 50 procentową przewagą, odniosła partia Gruzińskie Marzenie – Demokratyczna Gruzja. Przed wyborami, czy też po nich, priorytety polityki zagranicznej Gruzji się nie zmienią. Należą do nich: integracja z NATO i Unią Europejską oraz przeprowadzanie, coraz dalej idących, reform wewnętrznych.

Inez Szuszwalak – Alternatywą dla tych działań mogłoby być zacieśnianie relacji z Rosją i wzmacnianie współpracy ze wschodem, jednak ta opcja z wielu powodów nie jest brana pod uwagę. Nie jest i nie będzie brana pod uwagę również z powodu ostatnich wydarzeń w dwóch regionach kraju, nad którymi rząd nie ma pełnej kontroli. Czytaj dalej Gruzja – ofiara rosyjskiego imperializmu

Rosyjska karta, mołdawski teatrzyk

undefined
Fot: pixabay.com

Po zdobyciu pełni realnej władzy mołdawski oligarcha Vladimir Plahotniuc dąży do zbudowania w kraju dwubiegunowego układu politycznego: prozachodni rząd i większość parlamentarna kontra prorosyjski prezydent i popierająca go najpopularniejsza partia socjalistów. Realna opozycja ma być zepchnięta na trwałe na margines, a główną osią pozornego sporu politycznego będą w najbliższych miesiącach stosunki Mołdawii z Rosją.

Ksawery Czerniewicz – Plahotniuc doprowadził do sytuacji, w której Zachód nie ma wyjścia i musi go popierać – mimo oczywistych nadużyć i wątpliwej trwałości proeuropejskich poglądów politycznego obozu oligarchy. Kluczowe były wybory prezydenckie w listopadzie ub.r. Plahotniuc od dłuższego czasu ma pełną kontrolę nad rządem, parlamentem, sądami i większością mediów. Mógł więc sobie pozwolić na objęcie stanowiska prezydenta przez ideologicznego przeciwnika. Dzięki dyskretnemu wsparciu aktywów Plahotniuca, idący do wyborów z prorosyjskim lewicowym programem Igor Dodon pokonał prozachodnią, związaną z centroprawicową opozycją Maię Sandu. Antyzachodnie i prorosyjskie pierwsze kroki nowego prezydenta umożliwiły władzy ustawienie się na przeciwstawnej pozycji. Przy czym w tym pozornym sporze większość kart ma w ręku Plahotniuc. Prezydencka władza w Mołdawii ma znaczenie raczej symboliczne. Konstytucja nie daje głowie państwa większych uprawnień. To, co wzmacnia pozycję Dodona, to wysokie notowania socjalistów (na tle niskiej popularności partii Plahotniuca) oraz fakt, że może się określać jako depozytariusz mandatu społeczeństwa (i odwoływać się bezpośrednio do wyborców, np. drogą referendów) – bo jako pierwszy od 1997 r. prezydent Mołdawii został wybrany w głosowaniu powszechnym i bezpośrednim. Bardzo ważne było też uzyskanie przez Dodona, podczas pierwszej wizyty w Moskwie, otwartego poparcia Władimira Putina. Czytaj dalej Rosyjska karta, mołdawski teatrzyk

Wielka gra w Azji Centralnej

undefinedFot: Globe/pixabay.com

Zagrożenie islamskim terroryzmem, rywalizacja Rosji z Chinami, rywalizacja o ropę i gaz, wreszcie kryzys ekonomiczny, generujący społeczne napięcia. Wydarzenia minionego roku i to, czego można się spodziewać w obecnym, powodują, że niebawem znów może być głośno o nieco zapomnianej ostatnio Azji Centralnej. Kruszy się powoli porządek ustanowiony w pierwszych latach po upadku Związku Sowieckiego i ogłoszeniu niepodległości przez leżące tu republiki.

Ksawery Czerniewicz – Obszar między Morzem Kaspijskim a Chinami, między Rosją, a Iranem i Afganistanem, w XIX wieku stał się polem rywalizacji dwóch największych imperiów świata: lądowego z morskim. To wtedy na Wyspach Brytyjskich powstał termin „The Great Game” – odnoszący się do Azji Centralnej. Dziś nikt już nie mówi o starciu wpływów rosyjskich z brytyjskimi, ale po upadku ZSRR w Azji Centralnej, znów krzyżują się interesy największych tego świata. Rosja próbuje odzyskać choć część tego, czym dysponowała tutaj do 1991 roku. Głównym rywalem stały się Chiny – szukające coraz mocniej, już nie tylko surowców naturalnych (z gazem na czele) i ziemi, ale też wpływów politycznych oraz bezpieczeństwa. W tle wciąż pozostaje Zachód, choć w ostatnich latach Stany Zjednoczone wyraźnie się cofnęły, a Unia Europejska nie ma siły przebicia. Nie można też zapominać o Iranie, Pakistanie, i Indiach. Czytaj dalej Wielka gra w Azji Centralnej

Rosyjskie projekty rdzewieją

undefinedFot: person/pixabay.com

Początek roku 2017 w globalnej polityce energetycznej zapowiada się szalenie interesująco. Zmiana na szczytach władzy w Stanach Zjednoczonych będzie oznaczała przedefiniowanie dotychczas prowadzonej polityki i podejścia do wydobycia węglowodorów niekonwencjonalnych. Wszystkie decyzje podjęte za oceanem są szczegółowo analizowane i obserwowane przez Kreml, który stara się reagować na każdy ruch Amerykanów.

Inez Szuszwalak – Prawdą jest, że to właśnie początek 2017 roku będzie oznaczał nowy podział świata, pomiędzy dwa konkurujące ze sobą mocarstwa. I to właśnie ta niepewność dalszych kroków nowego włodarza 50 Stanów, wpędza Gazprom w coraz większe zadłużenie. Czytaj dalej Rosyjskie projekty rdzewieją

Gazowa walka z czasem

undefinedFot: Brama Brandenburska-Berlin/pixabay.com

Z geopolitycznego punktu widzenia, rok 2016 w polskiej energetyce gazowej upłynął pod znakiem przygotowań do realizacji projektu Bramy Północnej, a w szczególności łączącego Polskę z Danią, rurociągu Baltic Pipe. Mając na uwadze dywersyfikację źródeł energii, trudno odmówić tej koncepcji słuszności.

dr Kordian Kuczma – Jak mówi przysłowie, diabeł tkwi w szczegółach, i po każdej podejmowanej przez nas próbie uniezależnienia się od dostaw paliw z Rosji, pokazuje swoje szkaradne oblicze. W sprowadzaniu gazu ziemnego ze Skandynawii może zaszkodzić zwiększenie przepustowości, przebiegającego przez Niemcy gazociągu OPAL, oraz brak zdecydowanego poparcia Czech dla budowy interkonektora na granicy z Polską. Dla resortu energii, rządowego pełnomocnika Piotra Naimskiego i PGNiG, przełom 2016 i 2017 roku będzie więc nerwowy. Czytaj dalej Gazowa walka z czasem

Nowa “zimna wojna”

undefinedFot: soldier/pixabay.com

Polityczna i ekonomiczna konfrontacja Rosji z Zachodem przyjęła już dawno globalny zasięg, zaś w przypadku Ukrainy i Syrii można wręcz mówić o – tak charakterystycznych dla zimnej wojny proxy wars. Typowa dla czasów wieloletniej konfrontacji ZSRR z NATO, była też koncentracja ogromnych mas wojska, i broni, po obu stronach tzw. żelaznej kurtyny.

Ksawery Czerniewicz – Takie zjawisko widzimy także dziś, a jego skala rośnie z każdym miesiącem. Można zakładać, że także rok 2017, upłynie pod znakiem przygranicznego prężenia muskułów, szczególnie ze strony rosyjskiej. Wcale jednak nie oznacza to wzrostu zagrożenia wielką wojną, może wręcz przyjąć charakter czynnika stabilizującego sytuację, tak jak to było przed 1991 rokiem. Aby jednak do tego doszło, Zachód nie może tracić dystansu do Rosji, w tym swoistym wyścigu zbrojeń. Putinowska Rosja różni się bowiem od Związku Sowieckiego tym, że jest dużo bardziej nieobliczalna i skłonna do prowokacyjnych działań, na krawędzi wywołania zbrojnego konfliktu. Czytaj dalej Nowa “zimna wojna”