Genealogia zwycięstw PiS

Żadna poważna pracownia badań socjologicznych nie przewidziała skali zwycięstwa PiS, w wyborach do Europarlamentu. Uśredniając nieco pomiary przedwyborczych sondaży, które próbowały antycypować rezultat partii Jarosława Kaczyńskiego, najczęściej padającymi liczbami były 38, 39, kilka razy pojawiło się 41; tymczasem PiS uzyskał 45,38 proc. Takiego rezultatu nie uchwycił ani jeden ośrodek.

Roman Mańka: Ale to stało się nie po raz pierwszy. Podczas wyborów prezydenckich w 2010 roku, prognozę exit poll, korzystając z dwóch różnych ośrodków badania opinii publicznej, zamówiły dwie stacje telewizyjne: TVN24 i TVP; rezultat okazał się wyraźnie rozbieżny. Czytaj dalej Genealogia zwycięstw PiS

Zbyt rozciągnięty front…

Roman Mańka: Wyobraźmy sobie, że Koalicja Europejska dotrwa do wyborów parlamentarnych (osobiście kwestionuję tego rodzaju scenariusz) i pójdzie jednym frontem. Jeśli nie wygra wyborów z PiS bezwzględną większością głosów albo nie zawrze koalicji z Biedroniem, posłowie tej mocno amorficznej oraz enigmatycznej politycznie formacji, staną się łupem dla PiS. Czytaj dalej Zbyt rozciągnięty front…

Jesień demokracji…

Przyjrzyjmy się wypowiedziom, zwłaszcza dziennikarzy ale nie tylko, po zakończeniu konwencji nowo-powstałej partii Roberta Biedronia o nazwie „Wiosna”: świetne wydarzenie, wspaniały start, profesjonalne przedsięwzięcie, szerokie zasięgi w mediach społecznościowych. Największym problemem polskiej, ale chyba nie tylko polskiej, bo również globalnej polityki, jest odwrotność tego co powiedzieli cytowani powyżej komentatorzy: powierzchowność oraz jałowość polityki. To jest sprawa fundamentalna, a także kluczowa.

Roman Mańka – Kiedy zaczął się kryzys polskiej polityki? Pośród wielu różnych wydarzeń można wskazać jeden najistotniejszy moment: wprowadzenie finansowania partii politycznych, połączone z dezynwolturą nieobwarowania tej reguły ograniczeniami, co do celu, przeznaczenia, formy, itp. Czytaj dalej Jesień demokracji…

Zdarza się, że gangsterzy dowożą wyborców autobusami

Tajemnica poliszynela

W ortodoksyjnym dyskursie publiczny forsuje się pogląd, iż samorządy stanowią najbardziej udaną w Polsce reformę i instytucję spośród wszystkich, których introdukcji dokonano po 1989 roku. Jednak ten pogląd artykułują ludzie, którzy najczęściej nie widzieli samorządów ani terytorium lokalnego na oczy. W rzeczywistości wiele wspólnot samorządowych jest opanowanych i zawłaszczonych, przez skorumpowanych urzędników oraz lokalne mafie.  

Roman Mańka –Problem korupcji wyborczej oraz stosowany zwłaszcza w małych jednostkach samorządowych mechanizm kupowania głosów, najlepiej chyba opisać za pomocą kategorii poznawczej: tajemnicy poliszynela. A zatem jest to coś, co naprawdę istnieje, posiada silne odbicie w społecznej świadomości, która jak wiadomo jest refleksem rzeczywistości, wiele osób tego doświadczyło, jeszcze więcej o tym mówi, w środowisku funkcjonuje ugruntowane przekonanie, iż tego rodzaju zjawisko ma miejsce, ale nikt nie chcę przyznać tego w sensie oficjalnym, nie mówiąc już o potwierdzeniu sytuacji w wymiarze karno-procesowym. Czytaj dalej Zdarza się, że gangsterzy dowożą wyborców autobusami

Dobry symptom na wybory parlamentarne

Listopadowa polityka została zdominowana przez wybory samorządowe oraz ich skutki. Zjednoczona Prawica wygrała te wybory, a przynajmniej ich polityczną część – wybory do sejmików wojewódzkich. To one ukazują, z największym stopniu, poparcie dla partii politycznych.

Łukasz Ziaja – Im niższy szczebel samorządu, tym mniejsze znaczenie ma szyld partyjny, a większe sam kandydat, który przestaje być anonimowym przedstawicielem komitetu wyborczego, a staje się „sąsiadem”. Bardzo dobrze obrazuje to wynik wyborczy w wyborach samorządowych, jaki regularnie uzyskuje Polskie Stronnictwo Ludowe oraz jego korelacja z wynikiem wyborczym w wyborach parlamentarnych. O ile PSL, co wybory samorządowe, otrzymuje zbliżony – dwucyfrowy –  wynik wyborczy, o tyle w wyborach parlamentarnych, za każdym razem, rezultat ten jest dużo gorszy; co najmniej połowa elektoratu „partii ludowej” z wyborów samorządowych głosuje w wyborach parlamentarnych na Zjednoczoną Prawicę. Czytaj dalej Dobry symptom na wybory parlamentarne

Dobra zmiana (umiarkowanie)

undefinedFot: pixabay.com

Istniejący w Polsce system wyborczy w wyborach samorządowych można było rozstrzygnąć w dwie różne strony: iść albo w kierunku rozwiązań i procedur typowo obywatelskich, czyli usunąć z terenu samorządu partie polityczne i wprowadzić na każdym poziomie jednomandatowe okręgi wyborcze; albo postawić na czysto partyjne reguły gry, co właśnie uczyniono.

Roman Mańka – Czy zaproponowane w Sejmie nowe regulacje systemu wyborczego dotyczącego poziomu samorządu są dobre? (Wprawdzie) daleko odbiegają od ideału, jaki można byłoby sobie wymarzyć (osobiście jestem zwolennikiem implementowania instytucji obywatelskich, jednomandatowych), to jednak nowa ordynacja wyborcza jest dużo lepsza niż trwanie stanu dotychczasowego, a poza tym posiada kilka znaczących atutów, w tym jeden kluczowy: do rangi fundamentalnej urasta okoliczność, iż przedstawione podejście prawne rozstrzyga postać całego systemu na rzecz procedur partyjnych oraz proporcjonalnych; co z kolei pociąga za sobą fakt, iż tworzy spójne warunki gry, a jednocześnie porządkuje przestrzeń samorządową. Czytaj dalej Dobra zmiana (umiarkowanie)

Paradoks bezpośrednich wyborów

undefinedFot: pixabay.com

Dobrze postawionym wydaje się być pytanie: dlaczego władza samorządowa została w polskiej rzeczywistości „zabetonowana” i tak trudno zmieniać wójtów oraz burmistrzów, zwłaszcza w małych ośrodkach miejskich lub typowo wiejskich?

Roman Mańka – Jak w każdej sytuacji, również prawdopodobnie i w tej, przyczynami zaistniałego stanu rzeczy jest wiele złożonych czynników strukturalnych oraz kulturowych, pierwsze maja charakter zasadniczy i fundamentalny, drugie bardziej wtórny, jednak u podłoża petryfikacji układów władzy samorządowej w Polsce, w wielu rożnych jednostkach lokalnych, znajdują się dwa rudymentarne elementy. Czytaj dalej Paradoks bezpośrednich wyborów

Siła mięśni i pieniądze w wyborach w Indiach

undefinedFot: arm-wrestling

8 marca zakończyły się wybory do Vidhan Sabha, czyli Zgromadzenia Ustawodawczego, największego z indyjskich stanów Uttar Pradesh. Wyborów lokalnych w Indiach, przede wszystkim ze względu na skalę oraz uwarunkowania polityczne, społeczne, i kulturowe, w jakich są przeprowadzane, nie sposób porównywać do lokalnych wyborów w zachodnich demokracjach.

Agnieszka Nitza – Uttar Pradesh zamieszkuje ok. 220 mln. obywateli czyli ponad dwukrotnie więcej niż Niemcy, państwo o największej populacji w Unii Europejskiej. Premier stanu, pochodzący ze zwycięskiej partii, zaliczany jest do najbardziej wpływowego establishmentu w kraju zaraz po czołowych politykach szczebla centralnego. Wagę wyborów do Vidhan Sabha w Uttar Pradesh potwierdza fakt, że wydarzenie komentują nie tylko indyjskie media, ale także BBC, The Economist oraz Startfor. Czytaj dalej Siła mięśni i pieniądze w wyborach w Indiach

Putin zaciera ręce

undefinedFot: pixabay.com

Wynik październikowych wyborów do gruzińskiego parlamentu nie jest dobry, nie tylko dla opozycji, ale dla całego państwa, a nawet regionu. Władza absolutna jednego ugrupowania, które na dodatek nie jest klasyczną partią, ale politycznym projektem oligarchy, może doprowadzić do destabilizacji najbardziej dziś demokratycznego na Kaukazie systemu rządów.

Ksawery Czerniewicz – Takie ryzyko zwiększa widoczna, choć powolna, zmiana nastrojów społecznych i wzrost popularności populistów. W perspektywie najbliższych czterech lat wzrasta prawdopodobieństwo dalszego osłabienia opcji prozachodniej na rzecz „neutralności”, czyli w tamtejszych geopolitycznych warunkach: na rzecz Rosji. Czytaj dalej Putin zaciera ręce

Głodnemu chleb na myśli

undefined

fot. Grzegorz Skibka/Pixabay

Wśród wielu ekspertów, naukowców, publicystów, komentatorów, dziennikarzy utarł się twardy pogląd, że polska wieś oraz małe miasteczka popierają PiS ze względu na konserwatyzm zamieszkujących tam społeczności. Nie zgadzam się z tym punktem widzenia. Osobiście uważam, że jest to teza zbyt powierzchowna, uproszczona, a nawet, że w praktyce sytuacja wygląda dokładnie na odwrótUstalamy kilka faktów. W roku 1993 wybory parlamentarne w Polsce wygrał SLD, przy przyzwoitych, żeby nie powiedzieć dobrych rezultatach uzyskanych na polskiej wsi i w małych miasteczkach. Dwa lata później w wyborach prezydenckich triumfował Aleksander Kwaśniewski, a terenami na których zwyciężył najbardziej przekonująco, gdzie z drugiej strony ubiegający się o reelekcję Lech Wałęsa poległ, była tak zwana Polska postPGRowska, a więc tereny wsi i małych miasteczek. Byłem wówczas w wojewódzkim sztabie wyborczym Lecha Wałęsy w Koninie, pamiętam moment kiedy zaczęły spływać wyniki z obwodowych komisji wyborczych, obwieszczenia były „czerwone”. W oficjalnym, ogólnopolskim pomiarze sondażowym prowadził jeszcze Wałęsa, ale ja znając realne rezultaty w małych ośrodkach, wiedziałem, że w wyborach wygrał Kwaśniewski. Chwilę później nastąpiła również korekta pomiaru krajowego, na niekorzyść urzędującego wówczas prezydenta, o czym jako pierwszy poinformował w telewizji nieżyjący już redaktor naczelny „Rzeczypospolitej”, Dariusz Fikus. W roku 2001, podczas wyborów parlamentarnych, byłem członkiem Obwodowej Komisji Wyborczej w Kościelcu. W mojej gminie Komitet SLD-UP dosłownie zmiażdżył konkurencję. Identycznie było w innych wiejskich gminach, a także w całym subregionie konińskim, który uchodzi za obszar wiejski. Oprócz tych przypadków znam wiele przykładów wyborów samorządowych, w których lokalnie zwyciężyli kandydaci lewicy. Czytaj dalej Głodnemu chleb na myśli